Homilia na IV Niedzielę Wielkiego Postu

„Ojcze, daj mi część własności, która na mnie przypada… Podzielił więc majątek między nich”.
Historia starta jak świat – ojciec ma majątek, a syn domaga się tego, co mu się w/g prawa tego, co mu się należy. Ojciec nie stawia warunków, nie protestuje, nie mówi: podział majątku dopiero po mojej śmierci, ale spełnia życzenie swego młodszego syna. Przypadek? Decyzja odejścia syna sprawia, że ojciec wewnętrznie cierpi i milczy, ale prawdziwa miłość nie pozwala mu nie uszanować prawa do spadku i wyboru życia na własną rękę. Cała ta sytuacja pokazuje, że obaj postawili na totalną wolność.
„Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swoją własność, żyjąc rozrzutnie”.
W krótkim czasie nastąpiły cztery etapy degradacji młodego człowieka:
– utrata całego majątku roztrwonionego przez syna,
– cierpienie głodu z powodu utraty pożywienia,
– najęcie się do poniżającej pracy przy trzodzie chlewnej
/świnie były uważane przez Żydów za zwierzęta nieczyste/;
– podkradanie świniom strąków i spożywanie nieczystego pożywienia.
„A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go”. Przypowieść coraz częściej nazywamy przypowieścią o Miłosiernym Ojcu, ponieważ tak naprawdę w drugiej części tego fragmentu to Ojciec  staje się pierwszoplanową postacią i przyjmuje inicjatywę.
To Ojciec wybiega na spotkanie i cieszy się, że na nowo odzyskał swoje ukochane dziecko. „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Niebu i wobec ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem”. Syn jest skruszony, z pokorą chyli głowę i przeprasza swego Ojca za to co uczynił. Nie spodziewa się pochwal zaszczytów, nagrody – wie że poważnie nabroił, że nadużył zaufania swego Ojca i najwyżej może zostać najemnikiem, który ma pod dostatkiem chleba i z głodu nie zginie. I to jest główna myśl, wynikająca
z tej przypowieści: syn musiał odejść z domu rodzinnego, wyjechać w nieznane, pozostać bez grosza przy duszy, żeby zrozumieć,  co naprawdę stracił. Dopiero po stracie docenił to co miał: ojca, rodzinę, dom i caly majątek – a więc prawdziwe szczęście.  Czasem trzeba coś albo kogoś stracić, żeby go po odejściu czy po śmierci docenić i zrozumieć, co naprawdę miał. Kolejny raz zaskakuje nas postać Ojca, w pełni już przejmującego inicjatywę i kontrolę nad całym wydarzeniem.
„Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i weselić się, ponieważ ten syn mój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”.
W tej niezwykłej przypowieści wśród tylu fascynujących wątków uderza
nas ten jeden. Oto po powrocie marnotrawnego syna ojciec wręcza mu trzy znaczące dary: biała szatę – to symbol przywrócenia utraconej godności,  sandały – które są symbolem przywrócenia prawdziwej wolności oraz pierścień na rękę – który symbolizuje przywrócenie utraconego dziedzictwa. Miłosierny Ojciec z centralnej przypowieści Nowego Testamentu daje mu totalną wolność. Stąd sandały wolności. Pozwala odejść, jeśli to odchodzenie będzie powodem do większej tęsknoty i do powrotu. Ile razy decydujemy w wolności i podejmujemy życiowe ryzyko na własną rękę, ile razy się pomylimy i pobłądzimy w życiowych decyzjach, tyle razy mamy możliwość powrotu w ramiona kochającego Ojca. Nawiązując do tej przypowieści, Papież Franciszek powiedział w jednej z środowych katechez: Nie ma grzechu, którego Bóg nie mógłby przebaczyć. Wystarczy żebyśmy prosili Go o przebaczenie!”
Tę możliwość daje nam konfesjonał – sakrament pokuty, bo w czasie spowiedzi Bóg jak Ojciec Miłosierny obdarowuje nas każdorazowo białą szatą, sandałami i pierścieniem – czyli zwraca nam straconą godność, wolność i dziedzictwo. Polski poeta i dramaturgTadeusz Różewicz
w opowiadaniu pt.: „Moja córeczka” napisał: „Miłość do człowieka jest najcięższa i najtrudniejsza, to jest katorga, ale kochać trzeba… Świat zginie nie od bomby atomowej czy wodorowej, ale od tego, że człowiek kocha pieniądze, samochód, dom, a nie potrafi pokochać drugiego człowieka”
Przepołowiony czas Wielkiego Postu oraz dzisiejsza Ewangelia wysyła nam słabym i grzesznym ludziom jasny i przejrzysty komunikat:
Bóg jest miłosierny! Czeka na Ciebie, aby Ci przebaczyć i okazać swoje miłosierdzie. Nie przegap tej okazji, skorzystaj z tego wielkiego Daru, jakim jest Jego Bezmiar Miłosierdzia! Daj Bogu szansę! Uwierz w jego Ojcowską, niezmienną, bezwarunkową i osobistą Miłość i pozwól Mu się kochać, a na pewno się nie zawiedziesz!
Panie Jezu, tak często odchodzę z domu Ojca, poszukując szczęścia i miłości tam, gdzie nie da się ich znaleźć. Ocal we mnie pragnienie powracania w ramiona Miłosiernego Boga i świadomość, że On na mnie nieustannie czeka i niezmiennie kocha, bo mu na mnie ciągle zależy.
Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen.