„Królestwo Niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się
z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy”.
Według logicznego ludzkiego myślenia – jeżeli ktoś pracuje cały dzień w trudnych warunkach, na upale, powinien otrzymać większą zapłatę, niż ten, który pracuje tylko godzinę. Dlaczego Pan Jezus w przypowieści widzi to zupełnie inaczej? Właściciel winnicy wychodzi aż pięć razy, aby szukać robotników do pracy: rano, o trzeciej, o szóstej, o dziewiątej i o jedenastej. który właściciel robi coś takiego i po co? Tylko ten, któremu naprawdę zależy nie tylko na winnicy, ale przede wszystkim na tych ludziach, którzy stoją – są bezrobotni, czują się niepotrzebni i odrzuceni. Świadczą o tym jego słowa: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”.
To jest Tajemnica Królestwa Bożego! Bóg wychodzi nieustannie aby nas szukać – nie dlatego, że potrzebuje naszej pracy, ale dlatego że poszukuje nas, aby dać nam Siebie. Zbyt często w relacji z Bogiem skupiamy się na tym, co mamy od Niego dostać – zdrowie, rozwiązanie trudnej sprawy, pieniądze, dostatnie życie i wtedy nasza relacja z Bogiem jest zwyczajnym handlem. Dominikanin – O. Joachim Badeni przytaczał kiedyś humorystyczny przykład z Włoch, gdzie zabobonni katolicy modląc się
do Św. Antoniego odnalezienie zguby, kiedy nie odnaleźli jej, wtedy postanawiali „wziąć świętego sposobem”. zadawali tzw. karę świętemu, przewiązywali figurkę sznurkiem, zanurzali w studni i tak długo trzymali ją w zimnej wodzie, aż „Święty wyprosił” im to, czego żądali. Dopiero gdy rzecz się odnalazła, figurka była uroczyście wyciągana z wody, suszona i przepraszana. To nie jest relacja miłości – to duchowy szantaż.
Hojność Pana Boga jest przejawem Jego miłości. a nie obliczeń i kalkulacji matematyczno-ekonomicznych. Pan Bóg chce dać ci więcej, niż tylko materialne dobra, którą są jak fatamorgana na pustyni – iluzorycznym obrazem szczęścia. Ten ewangeliczny DENAR tak naprawdę nie ma większego znaczenia, bo tu chodzi o Ciebie. Bóg daje Ci Siebie, ale Ty czasem tego nie widzisz, nie odczuwasz, a może po prostu nie chcesz zauważyć.
Kiedy pracownicy winnicy zaczęli szemrać, że zapłata po ludzku jest niesprawiedliwa, on odpowiada ze stoickim spokojem: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?”
W kategoriach ludzkiej sprawiedliwości reakcja robotników, jest zrozumiała. Ale Jezus mówi o Królestwie Niebieskim, podkreślając, że Bóg kocha nas większą miłością, która przekracza sprawiedliwość i chce, aby każdy stał się obywatelem tego królestwa, uczestnikiem szczęścia. W słowach Jezusa kryje się czuła i mądra Miłość, która nie krzywdzi i jest sprawiedliwa. Jego miłość jest większa niż nasze doświadczenie bycia kochanym i nasze wyobrażenia o tej miłości. W świetle tego fragmentu lepiej rozumiemy słowa: „Większa radość jest z jednego nawróconego grzesznika, niż z 99 sprawiedliwych”.
Kiedy na SMAP-ie młodzież uczestniczyła w licznych iventach i wydarzeniach muzycznych, Animatorzy Szkoły Nowej Ewangelizacji wychodzili w tzw. siatce ewangelizacyjnej do tych, którzy gdzieś siedzieli na ławkach w parku, pod arkadami, może nawet pili alkohol. Narażali się na wyszydzenie, na przekleństwa, a nawet na to, że mogli dostać w twarz. Organizatorzy mówili: „Nas nie interesuje margines, nas interesuje ta Elita, niech daje świadectwo wiary”. Zawsze powtarzałem: A nas wprost przeciwnie – interesuje ten margines. Bo oni byli jak ci stojący do południa pod winnicą: „Czemu tu stoicie? Bo nas nikt nie najął!”
Jeśli czujesz się odrzucony, niezrozumiany i samotny – to właśnie do Ciebie przychodzi Jezus – jako właściciel winnicy szuka tych, który świat odrzuca, których inni lekceważą i pomijają, których świat nie chce, tylko po to, żeby ich nie zostawić samym sobie, żeby dać im Siebie.
Prymas Tysiąclecia napisał: „Próbowaliśmy różnych dróg i wszędzie, gdzie zabrakło serca, tam z kolei zabrakło i chleba, i złota, zabrakło wszystkiego. A gdzie się serce otworzyło, tam z najbiedniejszej nawet dłoni, spływał chleb i wszelkie inne dobro dla ludzi”.
W tych trudnych i niebezpiecznych czasach, w jakich przychodzi nam żyć, pamiętajmy, że kiedy otworzymy się na miłość do Boga i ludzi, kiedy będziemy prawdziwą drużyną, a nie zawodnikami którzy w pojedynkę chcą wygrać mecz, kiedy staniemy się prawdziwą wspólnotą, która razem działa pracuje i tworzy nie dla siebie, ale dla wspólnego dobra, kiedy nauczymy samych siebie, dzieci i młodzież myśleć o bliźnich, bezinteresownie pomagać i dzielić się tym co mamy z innymi, a szczególnie z tymi najbardziej potrzebującymi, to znaczy, że zrozumieliśmy dokładnie, o czym jest ta dzisiejsza Ewangelia:
Panie Jezu! Naucz mnie kochać miłością sprawiedliwą i miłosierną zarazem. Niech moje serce, kiedy trzeba, kieruje się zasadami prawa, a kiedy trzeba – logiką serca. Pragnę kochać tak jak Ty. Amen.