Homilia na XX Niedzielę Zwykłą, 16 sierpnia 2026 r.

„Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha». Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem”. Ewangelia opowiada nam dziś o kobiecie kananejskiej, która woła o uzdrowienie córki. Jest poganką, obcą, a jednak nie przestaje prosić mimo najpierw milczenia a potem twardych słów Jezusa.
Może zadziwić nas postawa nieugiętości Jezusa na lament i rozpacz matki z powodu opętania jej córki.Czyż słowa: „Nie dobrze jest zabierać chleba dzieciom i rzucać go szczeniętom” nie są zniechęcające?Czy Jezus nie powinien się pochylić od razu nad cierpieniem matki i jej córki?  Wnikliwa analiza dzisiejszego fragmentu Ewangelii pokazuje, że miał On określony cel – chciał wypróbować wiarę Kananejki i zbadać jej serce. Dlatego nie można tych słów interpretować dosłownie, ale trzeba spojrzeć na nie w szerszym kontekście. Kiedy usłyszał: Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów”, to ostatecznie pochwalił jej wiarę i spełnił pragnienie jej serca, mówiąc: „Wielka jest twoja wiara! Niech więc ci się stanie tak, jak chcesz”.To wydarzenie uczy nas, że wiara rodzi się z silniejszej niż zniechęcenie. Czasem Bóg wydaje się nam daleko, a właśnie wtedy dojrzewa nasze zawierzenie.Kobieta nie obraża się , nie odchodzi, trwa i dalej prosi Jezusa o ratunek. Jej wytrwałość otworzyła drogę łasce uzdrowienia. Tym samym ta kobieta stała się dla nas nauczycielką wytrwałej modlitwy. Czasem Pan może chcieć wystawić na próbę naszą wiarę i nasze serce. Czy potrafimy tę próbę, jak kobieta kananejska znieść zwycięsko?
Czy nie zniechęcamy się zbyt szybko, ufając i w Bogu pokładając cała nadzieję. Wierzyć wbrew zniechęcającym słowom i mieć nadzieję na uratowanie przez Boga, po ludzku mówiąc: nawet wbrew nadziei.


Panie Jezu Chryste! Pomóż mi trwać przy Tobie także wtedy, kiedy nie widzę efektów moich modlitw. Obym zawsze pamiętał, że jesteś moim Przyjacielem, który daje to, co mi trzeba, w odpowiednim czasie
. Amen.