Homilia na Uroczystość Bożego Ciała, 4 czerwca 2026 r.

«Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata».
Dziś wypowiada Jezus te słowa, który pozostawia siebie nam, dając pokarm, który zaspokaja całkowicie głód każdego człowieka. Nie jest to zwyczajny pokarm, jedzenie, które tylko na chwilę zaspokaja głód i przedłuża nasze życie. Ten pokarm nasyca go tak, że człowiek nie pragnie już niczego więcej. Pan Bóg pokazuje to nieraz w sposób namacalny. Takim przykładem jest Marta Robin – francuska, mistyczka i stygmatyczka. Na swoim ciele miała nosić stygmaty upodobniające ją do Chrystusa. W 1928 roku dotknęła ją blokada krążenia krwi w kończynach, czego skutkiem był brak możliwości samodzielnego poruszania się. Marta miała doznać pierwszego objawienia Matki Bożej Był to początek serii wizji świętych. Według zeznań świadków, miała ona dar  bilokacji, proroctwa, przeżywania Męki Pańskiej i stygmatów od 2 października 1930 r. Co czwartek przyjmowała konsekrowaną hostię, która miała być jej jedynym pokarmem; przez 52 lata żyła w czasie choroby samą Eucharystią. Jej dom stał się celem pielgrzymek. Dnia 2 listopada 1928 roku została przyjęta do III Zakonu Św. Franciszka.
Zmarła 6 lutego 1981 roku. 7 listopada 2014 papież Franciszek promulgował dekret o heroiczności jej cnót. Ten cud był po to, aby człowiek uświadomił sobie że Bóg sam wystarczy. Bóg z miłości do Ciebie stał się pokarmem, a Eucharystia jest w stanie Cię nasycić, jeśli regularnie będziesz ją przyjmował. Pokarmem dla ciała są różne potrawy, napoje. Z kolei psychika może się karmić zdrowymi lub toksycznymi relacjami, książkami czy filmami. Najbardziej pożądanym pokarmem dla naszej duszy jest Ciało i Krew Chrystusa. Zaprasza nas do stołu, abyśmy nie tylko się posilili, ale również prowadzili z Nim Dialog Serca Boga z sercem człowieka. bł. kard. Stefana Wyszyńskiego: „Prowadzę dziś dialog z tobą. Tylko z tobą. Powiem ci jeszcze: raduję się, że przygotowałeś mi miejsce, żeś Mnie przyjął. Chciałbym, aby ten dialog serdeczny, przyjazny powtarzał się między nami częściej. Ja, Bóg-Człowiek, szukam twojego towarzystwa”.
Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa wyruszają procesje.  Procesje Bożego Ciała to  nie tylko barwny korowód idący ulicami miejscowości, to przede wszystkim publiczne wyznanie wiary. Jej głównym celem jest zamanifestowanie na ulicach i drogach naszych miejscowości prawdziwą obecność Chrystusa w codziennym życiu oraz nasza modlitwa o Jego błogosławieństwo dla domów, pól i całych lokalnych społeczności. W tradycji katolickiej taka wędrówka ma wymiar symboliczny i praktyczny:
1. Zatrzymanie przy 4 ołtarzach: Nawiązuje do czterech stron świata i czterech Ewangelii Mateusza, Marka, Łukasza i Jana, czytanych przy nich. To symbol tego, że Słowo Boże ma być głoszone na całym świecie.
2.Intencje modlitewne: Przy poszczególnych ołtarzach wierni modlą się w konkretnych intencjach, m.in. za Kościół, o urodzaje i ochronę przed klęskami. Ks. Marek Studencki opowiada w Szklance dobrej rozmowy” o procesji, która przechodziła obok jego rodzinnego domu.
„Mój tata jest starszym człowiekiem, Pewnego dnia przyszedł do niego proboszcz z prośbą, by przygotował ołtarz na Boże Ciało. Tata przeżywał to bardzo mocno – nie był pewien, czy podoła temu zadaniu.  Wysłał zdjęcie na telefon. Pomyślałem: Naprawdę się udał. I proszę sobie wyobrazić… procesja już idzie, słychać orkiestrę i nagle… powiał tak silny wiatr, że zaczepiony Baner się przechylił i strącił wazony z kwiatami. Wszystko się rozsypało.  Tata nie wiedział, co ma zrobić.  Obok naszego domu znajduje się teatr, przed nim skwer. Na skwerze siedzą od lat ci sami ludzie,  którzy od rana do wieczora – mówiąc językiem ewangelicznym: „dzień w dzień świetnie się bawią”. Piją alkohol i stają się czasami utrapieniem dla okolicznych mieszkańców. I nagle ci ludzie widząc co się stało – poderwali się z ławek i solidarnie przybiegli pomóc do ołtarza. Jakaś skromnie ubrana kobieta przyniosła bukiet kwiatów. Nagle pojawiły się  skądś wazony
i kwiaty na ołtarzu i w jednej chwili ołtarz był wystrojony i gotowy do procesji. Gdy procesja dotarła pod nasz dom, nikt się nie domyślał, co przed chwilą się tu rozegrało. Ci którzy nie zrobiliby tego w kościele, bo od dłuższego czasu ich tam nie było – okazali się bardzo pomocni”.

Czy Jezus ucieszył się z tego ołtarza i z tych kwiatów? Myślę, że doskonale znacie odpowiedź. I o to chyba chodzi w procesji Bożego Ciała – Jezus wychodzi z kościoła do wszystkich; tych którzy w niego wierzą i kochają go całym sercem, którzy będą pięknie uczestniczyć i posługiwać w tej procesji, tych którzy mocno się natrudzili, aby wystroić świątynię i przygotować ołtarze, bo to jest zaszczyt i wyróżnienie, ale idzie także po to, aby przygarnąć tych, którzy od jakiegoś czasu są poza nim, których drogi się pokręciły tak, że nie potrafią tego naprawić. Przeżyjmy tak tegoroczną procesję z radością, modląc się za tych, którzy będą nas mijać i może odwrócą głowę na nasz widok,  nawet nie przyklękną, a może puszczą wiązankę zza szyby samochodu, bo na ich drodze pojawiła się pielgrzymka… Wszystko to po to, aby widzieli, że jest Bóg, jest Jezus, który daje nam Pokarm na pożywienie, Jedyny i prawdziwy Bóg, który zagrody nasze widzieć przychodzi i jak się dzieciom jego powodzi.
Panie Jezu Chryste! Jakże się cieszę, że interesujesz się moim życiem, że chcesz być blisko mnie. Potrzebuję Ciebie, Twojego Serca, Twojej przyjaźni i Twojej obecności. Nakarm moją duszę pokarmem z nieba. Amen.