«Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam». A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać”.
Zdrada Judasza – jednego z uczniów Jezusa to jeden z najbardziej dramatycznych i bolesnych momentów w historii zbawienia. Dlatego z takim bólem i żalem Jezus mówi do uczniów: „Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was Mnie wyda… Ten, który ze Mną rękę zanurzył w misie, ten Mnie wyda”. Judasz często jest postrzegany jako „kozioł ofiarny”, podczas gdy wszyscy apostołowie – poza Janem – w pewnym sensie zawiedli Jezusa. Zdrada zaczyna się nie w momencie czynu, ale w sercu, które powoli przestaje być wierne. To ostrzeżenie, że zdrada nie zdarza się nagle – to proces wynikający z utraty wierności w codziennych, małych sprawach. Judasz był złodziejem, który kochał pieniądze. Widzenie siebie w Judaszu oznacza konkretne pytania:
Co jest moim „trzosem”? Co przedkładam nad relację z Bogiem i drugim człowiekiem? Jak widzę siebie w świetle zdrady Judasza? Widzenie siebie w świetle zdrady Judasza to konfrontacja z własną słabością, grzesznością i potencjałem do niewierności, nawet będąc blisko Boga. Postać Judasza nie jest jedynie potworem, ale nam słabym ludziom stale przypomina, że każdy człowiek nosi w sobie zdolność do zdrady wartości, sumienia czy relacji z Bogiem.
Historia Judasza to ostrzeżenie, że można być bardzo blisko Jezusa być apostołem, jeść z Nim z jednej misy, a jednocześnie iść w przeciwnym kierunku. Najgłębszy dramat Judasza to nie tyle sam grzech, co brak wiary w to, że może być on przebaczony. W przeciwieństwie do Piotra, który po swojej zdradzie zapłakał i szukał przebaczenia, Judasz pogrążył się w rozpaczy. Widzenie siebie w Judaszu to przestroga przed zamknięciem się na Boże przebaczenie i przekonaniem, że „mój grzech jest zbyt wielki”. W świetle zdrady Judasza, człowiek widzi swoją kruchą naturę, ale jednocześnie otrzymuje wezwanie do nawrócenia i zaufania, że żaden upadek nie jest ostateczny, jeśli szuka się ratunku w miłosierdziu, a nie w rozpaczy.
„Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali wieczerzę paschalną?” – zapytali uczniowie swego Mistrza, a On dał im kilka bardzo dokładnych wskazówek. Warto więc, rozważając ten fragment Ewangelii, zadać sobie pytanie: „W jaki sposób przygotowuję się do Eucharystii?”. I choć doskonale wiemy, czego się spodziewać, bo tyle razy już uczestniczyliśmy we Mszy św., to jednocześnie każda jest wyjątkowym spotkaniem z Chrystusem. My jesteśmy gośćmi, a On Gospodarzem. To On zaprasza nas i oczekuje, że przygotujemy swoje serca na Jego godne przyjęcie. W przededniu wielkoczwartkowej celebracji ustanowienia Eucharystii przeanalizujmy, jak wygląda nasz czas tuż przed rozpoczęciem Mszy św. Czy mówimy Jezusowi, że za Nim tęsknimy? Czy naprawdę Go oczekujemy? Postawmy Jezusowi ewangeliczne pytanie: „Jezu, w jaki sposób mam się przygotować na spotkanie z Tobą w Eucharystii?”. Wsłuchajmy się w głos swego serca, a Jezus na pewno nam odpowie. Spróbujmy wykorzystać ten czas osobistego spotkania z Jezusem w czasie Liturgii Triduum Sacrum i Adoracji Najśw. Sakramentu w Ciemnicy i Bożym grobie, które od jutra dane nam będzie przeżywać w naszej parafialnej wspólnocie.
Najukochańszy Jezu! Tak mi przykro, że często modlę się bez należytego skupienia. Dziękuję, że uwrażliwiasz mnie na wartość godnego przeżywania każdego spotkania z Tobą we Mszy świętej. Amen.