II Kazanie Pasyjne, Niedziela – 1 marca 2026 r.


           „Ostatnia WieczerzaCisza przed… Misją”.

Z Ewangelii według św. Marka
Z nastaniem wieczoru przyszedł tam razem z Dwunastoma.
A gdy zajęli miejsca i jedli, Jezus rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was Mnie zdradzi, ten, który je ze Mną». Zaczęli się smucić
i pytać jeden po drugim: «Czyżbym ja?» On im rzekł: «Jeden z Dwunastu, ten, który ze Mną rękę zanurza w misie. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził». A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im mówiąc: «Bierzcie, to jest Ciało moje». Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał im, i pili z niego wszyscy. I rzekł do nich: «To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana. Zaprawdę, powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę nowy w królestwie Bożym».
1. II Niedziela Wielkiego Postu – „Pisma muszą się wypełnić”.
Zobaczmy to oczami wyobraźni: kłębiaste chmury nad horyzontem
i upał lata. Słońce powoli chowa się za chmurami, lecz jest duszno i zaczyna robić się nieprzyjemnie. Wiatr wzmaga się, a ptaki, które chwilę wcześniej latały wysoko nad ziemią, teraz szybują prawie nad głowami. W powietrzu czuć napięcie. Z powodu gorąca nie da się już swobodnie oddychać. Będzie burza. Zaraz się zacznie. Znamy to uczucie doskonale – i nie chodzi tu tylko o prognozę pogody. To ten stan, kiedy w naszym życiu wszystko na pozór wydaje się w porządku: uśmiechamy się do bliskich, chodzimy do pracy, ale gdzieś głęboko w środku czujemy, że nadciąga jakieś przesilenie, a może katastrofa. To ta nienaturalna cisza przy rodzinnym stole, gdy w powietrzu wiszą niewypowiedziane żale, Kłótnia jest tylko kwestią czasu. To ten moment w poczekalni, gdy czekamy na diagnozę lekarską, a serce bije mocno niczym młot tak,

że zagłusza nasze myśli. Powietrze staje się tak gęste, że nie da się swobodnie oddychać i pomyśleć. Ten niepokój i napięcie, narastające w powietrzu, przypomina nam dzisiejszy Wieczernik.  Ewangelista Marek wprowadza nas w ten moment napięcia – tzw. „ciszy przed burzą”. Uczniowie pośpiesznie wchodzą za Jezusem do Wieczernika, do tej „dużej sali na górze”, usłanej i gotowej.
Już na początku jesteśmy świadkami zapowiedzi zdrady jednego
z uczniów – Judasza. O Judaszu zawsze myślimy z mieszanymi uczuciami. To postać mroczna i tajemnicza, osnuta cieniem swojego czynu. Zdrada nie pojawiła się w Judaszu nagle — dojrzewała powoli, w ukryciu, w miejscu, którego nikt nie widział. Jezus w Wieczerniku nie mówi wprost, kto się jej dopuści, ale tak, aby wstrząsnąć sumieniami wszystkich zgromadzonych: „Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was Mnie zdradzi, ten, który je ze Mną!”.
 Uczniowie poruszeni tą wiadomością, doświadczają swojej niemocy
i załamania Na tym ciemnym tle ludzkiej niewierności, jaśniej odsłania się osoba Jezusa – Syna Bożego, który pozostaje absolutnie wierny. Bo tam, gdzie człowiek dopuszcza się zdrady, tam Bóg odpowiada wielką Miłością.  Bo Bóg jest Constans –czyli stały w Miłości.
Jezus pragnie aby w świetle Jego Miłości to człowiek umiał się zreflektować, upokorzyć, zobaczył swoją winę i pragnął ją naprawić – nie jak Judasz, który uciekł w ciemną noc, a potem nie wytrzymał wyrzutów sumienia i się powiesił, ale jak Piotr który zapłakał po tym jak trzykrotnie zaparł się Mistrza. I potrafił przyznać się do swego błędu, nawrócić się i stać się najwierniejszym z uczniów Jezusa.
W Mediolanie, w dawnym refektarzu klasztoru przy bazylice Santa Maria delle Grazie można obejrzeć dzieło Leonarda da Vinci: „Ostatnia Wieczerza”, wykonane w latach:1495–1498, wpisane na listę UNESCO.  Te fresk namalowany na ścianie, przedstawia Jezusa z 12 Apostołami
Opowieść głosi, że gdy Leonardo da Vinci malował Ostatnią Wieczerzę, przed nim najtrudniejszym zadaniem  było znaleźć tę właściwą twarz wśród mężczyzn, którzy służyliby jako modele do trzynastu wizerunków na malowidle. Którejś niedzieli na Mszy Św. w katedrze da Vinci ujrzał młodego chórzystę, który wyglądał tak, jak jego zdaniem mógł wyglądać Jezus. Jego twarz wyrażała uczucia miłości, niewinności, czułości, współczucia i dobroci. Ustalono więc, że ów młody człowiek – Pietro Bandinelli – będzie pozował jako model Chrystusa. Mijały lata, a malowidło nadal było nieukończone. Da Vinci nie mógł znaleźć odpowiedniej twarzy dla Judasza. Dziesięć lat po tym, jak rozpoczął malowanie, znalazł w więzieniu człowieka, którego oblicze miało wszystkie te cechy, jakich szukał dla Judasza. Wydano zgodę, by więzień pozował do wizerunku Judasza. W miarę jak praca się posuwała, mistrz zauważył, że w więźniu zaszła jakaś zmiana. W jego twarzy pojawiło się napięcie, gdy wpatrywał się w swoją namalowaną podobiznę. Pewnego dnia Leonardo tak mocno odczuł jego zmieszanie, że przerwał pracę i zapytał:– Co cię tak strasznie dręczy?Mężczyzna ukrył twarz w dłoniach i zapłakał. Po dłuższej chwili zapytał:
– Nie poznajesz mnie? Przed wielu laty byłem chórzystą  i to ja
  pozowałem ci do postaci Jezusa…

Ten nieszczęśnik odwrócił się od Chrystusa, a grzech ściągnął go na najniższy stopień upodlenia. Zamiast miłości były teraz nienawiść
i nieszczęście; zamiast nadziei – rozpacz; zamiast światłości – ciemność, zamiast wolności – więzienie… A ty, czy przyjrzałeś się ostatnio swojej twarzy w lustrze? Widzisz zmarszczki, przekrwione oczy, opuchniętą twarz, niepokojące zakola – przedwiośnie łysienia i to cię niepokoi…
A czy nie widzisz, że kiedyś miałeś jasne, żywe oczy i uśmiechniętą twarz, a był to zwiastun nie tylko młodości, ale spokoju, radości i czystego sumienia, dobrze prowadzonego życia?
Kiedyś spotkałem w Domu Aktora w Skolimowie słynną aktorkę
Irenę Kwiatkowską, znaną z niezwykłej pogody ducha, która  za najważniejszą sprawę uznawała pracę i zaangażowanie w sztukę.
Po Mszy Św. miałem to szczęście usiąść przy niej, zapytałem „Kobietę pracującą, która żadnej pracy się nie boi”: – Skąd u Pani taka radość życia, skąd tyle pomysłów na żarty i skecze kabaretowe? Ona mi odpowiedziała:
– Proszę księdza ja mimo upływającego wieku mam czyste sumienie. Już teraz ksiądz wie, dlaczego ludzie są smutni?
Irena Kwiatkowska często pytana o sekret długowieczności i zadowolenia, podkreślała, że najważniejsze w życiu jest „czyste sumienie”. Uważała, że dzięki niemu można żyć długo i szczęśliwie,
II. Mistrz dla ucznia – precyzacja orędzia w aspekcie uczniostwa.
Wg relacji Ewangelisty Marka, Jezus łamie chleb i podaje Apostołom wino. Ten chleb  i wino stają się obrazem wspólnoty, która mimo pęknięć wciąż jest w Jego rękach. Wieczernik pokazuje, że Eucharystia od początku jest darem dla ludzi słabych, pośród rozłamów, w walce z grzechem, czy w trudnej relacji z bliskimi. Dlatego mówi: „Oto Ja jestem z wami, przez wszystkie dni aż do skończenia świata” .Te słowa znajdują swoje najpełniejsze urzeczywistnienie w Eucharystii.
Eucharystia to sakrament, który leczy rany i przywraca jedność, wpisując nasze życie w zwycięstwo Jezusa. Jego słowa są zapewnieniem, które wyciszy nawet największą życiową burzę tak jak uczynił to Jezus na jeziorze.  On podaje uczniom kielich, ale sam z niego nie pije. W ten sposób Eucharystia staje się „spotkaniem między kielichem zdrady a kielichem Królestwa”.  My ciągle żyjemy w tym rozdarciu: między naszą słabością, a nadzieją Królestwa, które nadchodzi. I w tym napięciu, rozdarciu pośrodku nas jest Jezus – nasz pokarm.
III. Uczeń, który staje się misjonarzem – wskazanie moralne.
Dziś jest właśnie ten moment. Przynieś Jezusowi swoje pęknięcie – tę konkretną relację, która boli, ten grzech, do którego wciąż wracasz. To właśnie Jezus jest Tym, który to naprawi. A potem, umocniony Jego Ciałem, zrób kolejny krok: przeproś tego, którego zraniłeś, podnieś słuchawkę i zadzwoń do bliskiej osoby, z którą może nie rozmawiałeś przez lata, przełam milczenie przy rodzinnym stole, podaj pierwszy rękę komuś, kto czasem drwił z Ciebie, naucz się przebaczać i darować urazy, bo i Jezus choć bolał w sercu, to jednak wybaczył i Judaszowi i Piotrowi.
Prawdziwa droga ucznia-misjonarza nie zaczyna się od sukcesu, ale od stołu, przy którym Jezus karmi i umacnia  słabych.
IV. Prośba do Mistrza – modlitwa o łaskę określoną podczas rozważania.  
Dzisiejsze rozważanie zakończmy modlitwą o łaskę wytrwałości
przy Chrystusie w czasie Jego męki, o postawę prawdziwej wierności i unikania pokusy zdrady Mistrza w naszym życiu:
Panie Jezu obecny przed nami, w tekj kruszynie Chleba. Ty jesteś Bogiem, który dał się połamać, aby nas złączyć w całość.
Panie, jestem jak uczniowie – słaby, zagubiony, zdolny do zdrady.
Ale przychodzę, bo Ty mnie szukasz i umocnisz mnie moim pokarmem abym był mocny siła Twoje Miłości”.

Spraw, byśmy wychodząc stąd, nieśli pokój tam, gdzie panuje wojna, i wierność tam, gdzie wdziera się zdrada. Który żyjesz , na wieki wieków. Amen.