Namaszczenie w Betanii – „Misja marnowania”
Z Ewangelii według św. Marka.
Za dwa dni była Pascha i Święto Przaśników. Arcykapłani i uczeni w Piśmie szukali sposobu, jak by Jezusa podstępnie ująć i zabić. Lecz mówili: «Tylko nie w czasie święta, by nie było wzburzenia między ludem» A gdy Jezus był w Betanii, w domu Szymona Trędowatego, i siedział za stołem, przyszła kobieta z alabastrowym flakonikiem prawdziwego olejku nardowego, bardzo drogiego. Rozbiła flakonik i wylała Mu olejek na głowę. A niektórzy oburzyli się, mówiąc między sobą: «Po co to marnowanie olejku? Wszak można było olejek ten sprzedać drożej niż
za trzysta denarów i rozdać ubogim». I przeciw niej szemrali. Lecz Jezus rzekł: «Zostawcie ją; czemu sprawiacie jej przykrość? Dobry uczynek spełniła względem Mnie. Bo ubogich zawsze macie u siebie i kiedy zechcecie, możecie im dobrze czynić; lecz Mnie nie zawsze macie. Ona uczyniła, co mogła; już naprzód namaściła moje ciało na pogrzeb. Zaprawdę, powiadam wam: Gdziekolwiek po całym świecie głosić będą tę Ewangelię, będą również opowiadać na jej pamiątkę to, co uczyniła». Wstęp.
Rozpoczynamy cykl kazań pasyjnych, który w tym roku nosi tytuł „Uczeń–misjonarz na krzyżowej drodze Mistrza”. Chcemy dostrzec w męce Chrystusa drogę formowania ucznia, który dojrzewa do misji. przypomina nam, że chrześcijaństwo jest żywą relacją z Jezusem, prowadzącą do zjednoczenia z Bogiem i odpowiedzialnego świadectwa wobec świata.
I. „Pisma muszą się wypełnić” – orędzie tekstu i jego pogłębienie
w oparciu o Magisterium Kościoła
Jezus już za kilka dni podejmie drogę męki. Nie szuka wsparcia pośród tych, którzy wiele znaczą, którzy bez większego problemu mogliby wybawić Go od godziny, która ma nadejść. Zbawiciel idzie na peryferia, do Betanii, do człowieka imieniem Szymon z przydomkiem „trędowaty”.
Idzie tam, bo Królestwo Boże, z woli Ojca stało się udziałem prostaczków. Jego dom w Betanii okazuje się miejscem, w którym rozgrywa się skandal. Coś, co dla żydowskiego świata było nie do przyjęcia. Oto kobieta przychodzi i namaszcza drogocennym olejkiem głowę mężczyzny, Jezusa. Dla wielu jest to kolejna sensacja z udziałem Mistrza z Nazaretu, powód do oburzenia za rozrzutność. Dla samego Jezusa jest to piękny gest miłości. Kobieta daje coś, o co nikt ją nie prosił. Daje coś, co płynie z jej serca. Więcej niż 300 denarów, bo tyle był wart ten pachnący flakonik olejku nardowego, który przyniosła kobieta.
Znaczenie gestu kobiety pokazuje ojciec święty Leon XIV w adhortacji „Dilexi te”, mówiąc, że przelała ona swoją miłość na Tego, którego głowę już za kilka dni będą dręczyć ciernie. Ona okazała Jezusowi wsparcie w momencie, kiedy stawał przed wielkim bólem i cierpieniem. Można powiedzieć, że gest tej kobiety jest odbiciem Chrystusowej ofiary wobec nas wszystkich. To On niebawem stanie się prawdziwym drogocennym olejkiem, który zostanie wylany na nas, aby zapachem miłości Boga zastąpić fetor grzechu. Katechizm Kościoła Katolickiego mówi o rozpoznawaniu Chrystusa „w ubogich, którzy są Jego braćmi”. Dlatego też Jezus staje w jej obronie.
Chrystus spogląda na dobro. On widzi głębiej, widzi sercem. Ta kobieta okazała miłość wobec Jezusa. Ona zrozumiała, że bez miłości Boga, nie ma pełnej miłości bliźniego. kiedy naśladujemy Chrystusa, nasze dobro staje się w pełni dostępne dla drugiego człowieka. Bo prawdziwa miłość to ofiara, swego rodzaju „zmarnowanie”, które po jakimś czasie wydaje tą duchową woń miłości.
II. Mistrz dla ucznia – precyzacja orędzia w aspekcie uczniostwa.
Zwróćmy uwagę na symbolikę tego wydarzenia. Kobieta namaszczająca Jezusa, wykorzystuje do tego celu bardzo szlachetny i drogi olejek. Ta anonimowa kobieta, poprzez swoje czyn, chce w ten sposób pokazać wyjątkowość samej czynności. Alabastrowe naczynie – symbol jasności, przezroczystości i światła pokazuje, jaki charakter ma ten dar. Jest to autentyczna i ofiarna miłość do Chrystusa. W geście wylania olejku na głowę Mistrza z Nazaretu jest kobieta jakby wołała do wszystkich: To jest mój Mesjasz. To jest Syn samego Boga. Czyn ewangelijnej kobiety jest także wyrazem wierności wobec Jezusa. solidarności z Mistrzem, ma stać się umocnieniem i pociechą dla Zbawiciela na czas Jego cierpienia i śmierci.Dlatego Jezus bierze w obronę i chwali za jej wierną postawę:
„Ona uczyniła, co mogła; już naprzód namaściła moje ciało na pogrzeb”.
Kobieta pokazuje ,jaki powinien być prawdziwy uczeń Jezusa – nie kroczy za Mistrzem tylko w Jego chwale i uznaniu, ale także w odrzuceniu i w tym, co trudne i bolesne. Ona towarzyszy Nauczycielowi, a swoją miłością pomaga Mu wypełnić zadanie powierzone przez Ojca Jezus nie pozostaje jej dłużny. Przyjmując namaszczenie, zapewnia swoją uczennicę, że o jej czynie będą mówiły pokolenia, także po Jego dziele Paschalnym. Jakby chciał powiedzieć, że ten kto ma udział w Jego męce, ma także udział w Jego Zmartwychwstaniu.
III. Uczeń, który staje się misjonarzem – wskazanie moralne.
Chrystus objawia nam prawdę, że uczeń i misjonarz to nie dwie różne drogi, lecz jedno i to samo powołanie. Kobieta z Betanii nie otrzymuje formalnego posłania. Jednak jej gest sprawia, że staje się uczennicą i misjonarką – bo autentyczna miłość do Chrystusa zawsze promieniuje na innych. Bycie uczniem oznacza wejście w bliską relację z Jezusem, że nie da się jej zatrzymać tylko dla siebie. Uczeń, który trwa w miłości Mistrza, staje się Jego świadkiem i posłańcem. Postawmy sobie kilka konkretnych pytań: „co dziś jestem gotów oddać?”;„Czy jestem gotów rozbić swój alabastrowy flakon”, czyli oddać to, co realnie kosztuje: pieniądze, czas, uwagę, poświęcenie, cierpliwość, bezpieczeństwo, wygodę, zgodę na niezrozumienie, krytykę czy odrzucenie. Misja rodzi się tam,
gdzie miłość przestaje być teorią, a staje się praktyką – czyli konkretnym wyborem na rzecz drugiego człowieka. Zadaniem ucznia-misjonarza jest dziś bycie znakiem miłości Chrystusa w miejscach, które pachną trudem
i odrzuceniem: Misja nie jest tylko gdzieś na krańcach świata, lecz w przestrzeni, w której Bóg nast. Konkretnie postawił: w rodzinie pełnej napięć; w pracy, która nie daje satysfakcji, bo szef nigdy nie jest zadowolony; przy człowieku ubogim nie tylko materialnie, ale duchowo i emocjonalnie. Właśnie w tych przestrzeniach uczeń staje się misjonarzem tak, by miłość Chrystusa była widoczna i odczuwalna. Tak jak w Betanii dom wypełnił się wonią olejku, tak życie ucznia, który idzie za Jezusem aż po krzyż, zaczyna „pachnieć Ewangelią”. Misja jego naturalnym owocem. Kto naprawdę trwa przy Chrystusie, zwłaszcza w godzinie Jego cierpienia, ten już głosi Dobrą Nowinę – swoim życiem, wiernością i miłością, która staje się darem dla innych.
IV. Prośba do Mistrza – modlitwa o łaskę określoną podczas rozważania.
Panie jezu, tak jak uczniowie siedzący przy Tobie na uczcie w Betanii, stajemy przed Tobą – z tym, kim jesteśmy i co mamy. Naucz nas miłości, któ ra nie kalkuluje, ale oddaje się cała. Daj nam serca gotowe „rozbić alabastrowy flakon” codzienności, aby Twoja obecność była odczuwalna tam, gdzie panuje trud, bó l i zagubienie. Spraw, abyśmy idąc za Tobą drogą krzyża, stawali się cichymi świadkami Twojej miłości i głosicielami Dobrej Nowiny. Który żyjesz i kró